Baza znalezionych fraz
aaaanie wkładaj brudnych skarpet do dolnej szufladyaaaa

Temat: hp pavilion zv6000 grafika ?czy coś innego.
Witam. Mam problem z laptopem hp pavilion zv6000 ( amd 3200+, 256 mb ram, ati..) . Na początku podczas normalnej pracy ekran zaczął dziwnie się zachowywać, robił się niewyraźny i zaczął się robić zielony. Po ponownym uruchomieniu było jeszcze gorzej- mozaika. Dzisiaj jak próbowałem go uruchomić to mrugnęło tylko kilka linii z przerwami ekranu ładującego i dalej ekran czarny. Teraz już w ogóle nic na nim nie widać. Domyślam się że to grafika padła.
Problem jednak jest taki iż grafika (ati radeon xpress 200m) jest prawdopodobnie zintegrowana z płyta główną, tzn sam czipset.

1)Czy jest możliwość że padło coś innego ?
2)Czy ewentualnie takie coś można dać do serwisu z nadzieją naprawy ?
3)Czy trzeba kupić do tego modelu taką samą ewentualnie płytę główną ? (samego chipsetu grafy chyba nie można racja ?)
4)Jeżeli Istnieje możliwość zainstalowania innej płyty to może jakieś propozycje.


Pozdrawiam

Źródło: forum.idg.pl/index.php?showtopic=136587



Temat: program do wykonywania mozaiki (?)
" />Możesz kupić coś takiego na allegro za okolo 30PLN w zależności od formatu, albo zrobić sam programem, którego wersję 30 dniową możesz pobrać z tej strony:
http://www.mazaika.com/mazdownload.html

Krótki kurs obsługi poprzedniej wersji tego programu masz tutaj:
http://www.zoom.idg.pl/artykuly/45295.html

Artykuł jest do wersji 2.4 ale obsługa jest banalna jak obsługa cepa
Powodzenia

P.S.
Jednak problemem jest baza zdjęć, musi ich być naprawdę mnóstwo i w zróżnicowanej kolorystyce (jeżeli masz z tym problem to najlepszy efekt wychodzi na czarno-białym zdjęciu).
Ja na próbę zainstalowałem ten program na kompie, gdzie mam 2tys. zdjęć i wychodzi to tak sobie na kolorowym. Domyślnie ustawi Ci, że mozaika składa się z 30x30 zdjęć, jest to zdecydowanie za mało dla dobrego efektu portretowego.
Źródło: forum.fotopolis.pl/viewtopic.php?t=5075


Temat: Jakiej słuchacie muzyki...?
" />W tym miesiącu trochę przesadziłem, ale trafiłem na kilka fajnych płyt w klimacie soul i r&b.

Po pierwsze dorwałem wersję dwupłytową debiutanckiego albumu Ani Dąbrowskiej. Tak dobrych kompozycji nie słyszałem od bardzo dawna. Dziewczyna ma według mnie ogromny talent i z pewnością kupię jej drugą płytę, którą zapowiada. Najgorsze są te złote edycje - wydali ją po kilku miesiącach od premiery i dodali drugi CD z remixami. Jeśli ktoś ma już pierwotną wersję albumu, to w sumie kicha.

Druga płytka, którą kupiłem w tym miesiącu to dwupak Kayah - The best & The rest. Bardzo lubię tę wokalistkę i udało mi się usłyszeć kilka nowych wersji jej znanych przebojów. No i w sumie nie mogłem nie kupić też Zebry - do tej pory miałem tylko kasetę, której dawno już nie odsłuchiwałem. Teraz mogę się cieszyć wspomnieniami z podstawówki i początków liceum (wówczas Na językach i Supermenka były hitami).

No i czwartą płytę, którą właśnie dziś kupiłem jest druga płyta utalentowanej Kasi Cerekwickiej. Jej pierwszy album - Mozaika - jest naprawdę dobry i żałuję, że przeszedł niezauważenie. Cerekwicka trafiła wtedy do chórków - śpiewała u Edyty Górniak i Kasi Klich. Teraz znów mogę słyszeć jej świetny głos w odprężających czarnych kompozycjach o głębokim brzmieniu r&b.

W lutym już żadnej muzyki nie kupuję, bo pójdę z torbami
Źródło: movieforum.pl/viewtopic.php?t=1290


Temat: Co w Lublinie...
9-13 lipca w Lublinie Festiwal Inne Brzmienia.

Program:


9 lipca, piątek

Rynek:
20.30 Giulia y los Tellarini (Hiszpania) [Znani m. in. z filmu Woodego Allena "Vicky Crisitna Barcelona"]
22.00 Harmonia: Wojciech Waglewski (Voo Voo), Marcin Gałażyn (Motion Trio), Ziemowit Kosmowski, Karim Martusewicz (Voo Voo, Karimski Club), Atma Anur, Mariana Sadovska, Eugenciu Didic. Wielokulturowa mozaika muzyczna: brzmienia
z Polski, Ukrainy, Mołdawi oraz dźwięki i słowa hebrajskie. [Premiera]
Wstęp wolny.

Klub Czarny Tulipan, ul. Grodzka 1:
23.00 DJ Papa Zura (Soulservice)
Wstęp wolny.


10 lipca, sobota

Rynek:
20.30 Urodzinowo: Raz Dwa Trzy i Voo Voo we wspólnym programie. Jedyny taki koncert w Polsce!
["Popisy i występki" czyli 25-lecie Voo Voo, 20-lecie Raz Dwa Trzy]
Wstęp: 40 PLN (przedsprzedaż), 50 PLN (w dniu koncertu).

Klub Czarny Tulipan, ul. Grodzka 1:
23.00 DJ Beetlejuice (Nie Dokazuj Kolektyw)
Wstęp wolny.


11 lipca, niedziela

Rynek:
20.30 Dubioza Kolektiv (Bośnia i Hercegowina) [Po raz pierwszy w Polsce]
22.30 Balkan Beat Box (USA, Izrael) [Z nowym albumem "Blue Eyed Black Boy"]
Wstęp wolny.

Klub Czarny Tulipan, ul. Grodzka 1:
23.00 DJ Senior Efebo (Sambasim)
Wstęp wolny.


12 lipca, poniedziałek

Dzień spotkań, warsztatów i wystaw. Wieczorem: Klubowe Inne Brzmienia.

Klub Czarny Tulipan, ul. Grodzka 1:
21.00 DJ Mamadou Diouf (Senegal) [Czarny poniedzialek w Czarnym Tulipanie]
Wstęp wolny.


13 lipca, wtorek

Bazylika O.O. Dominikanów:
20.00: Kwiteń (Ukraina) [Artyści znani m.in legendarnego zespołu Drewo]
20.40: Liu Fang (Chiny) [Po raz pierwszy w Polsce]
Wstęp: 40 PLN (przedsprzedaż), 50 PLN ( w dniu koncertu)

Teatr im. Andersena:
22.00: Kucz/Kulka [Koncert Specjalny - zamknięcie festiwalu].
Uwaga! Ilość biletów ograniczona! Po koncercie kameralne spotkanie z Gabą Kulką i Konradem Kuczem.
Wstęp: 70 PLN (bilety do kupienia wyłącznie w biurze festiwalowym, ul. Rybna 4,
od piątku, 9 lipca do wtorku, 13 lipca w godz. 12 - 20).


Koncerty poprowadzą prezenterzy radiowej Trójki, między innymi: Jan Chojnacki i Piotr Stelmach.

szczegóły:
http://www.innebrzmienia.pl/pl/index.php
http://www.innebrzmienia.pl/pl/program/koncerty

----------------
Pozdrawiam
MP
Źródło: lubartow24.pl/forum/viewtopic.php?t=1033


Temat: W pogoni za En.... Tylko Dla Najlepszych
Usiadł na plastikowym krześle wykonanym z odpadów i pstryknął palcem na kelnerkę. Nastoletnia dziewczyna wciśnięta w stary uniform biegła jak na złamanie karku w jego stronę. Po kilku niewybrednych słowach, garści dolarów zwilżonych odrobiną potu z dłoni, czekał na tekturowe talerze. Chudy kucharz ze szklanym okiem spoglądał na gości jak byk na rzeźnika. Na ekranie starego telewizora wyginał się Masta Ice. Za grubą szybą ze skraplającym się tłuszczem szalała wichura. Porozrzucane po ulicy i chodniku śmieci tańczyły na wietrze uderzając co chwila w uciekających w popłochu ludzi.
Uśmiechnął się pod wąsem, kiedy plugawa k***a z naprzeciwka wyrżnęła orła usiłując przebiec na drugą stronę ulicy do klienta. Stary Mercedes zatrzymał się z piskiem zardzewiałych hamulców dokładnie przy drzwiach wejściowych do baru. W środku siedział brzuchaty mężczyzna pożerający Fast Food. Proces pałaszowania parujących frytek z kawałkiem gorącej padliny przyprawiał go o odruchy wymiotne. k***a podniosła się z ziemi, otarła błoto ociekające jej jak efekt rozwolnienia po udach i jak by nigdy nic ruszyła w stronę samochodu. Cennik był stały, więc obyło się bez rozmowy kwalifikacyjnej.
Gorący żur z połową jaja na twardo pachniał wybornie. Chwycił za plastikową łyżkę zawiniętą w serwetkę i zanurzył ją w gęstym wywarze. Czuł jak zupa wlewa się do żołądka rozgrzewając przemarznięte ciało. Kucharz podszedł do lady, chwycił za szklankę i nalał sobie z kija kilka kropel piwa. Piana zasyczała w szklance.
Deszcz padał poziomo. Kawałki gałęzi przechadzały się w powietrzu kilkadziesiąt centymetrów ponad chodnikami łamiąc swe połamane ciała o wszystkie napotkane przeszkody.
A w talerzu parowała zupa.
Wstał. Kelnerka uśmiechnęła się w jego stronę paląc po chwili rumieńcem. Ukłonił się, chwycił za czarny kapelusz dyndający na porożu i nałożył go na głowę. Teraz szal. Szary, usztyty na drutach przez świętej pamięci babunię ogrzewał i chronił przed zgubnym, wiosennym wiatrem. Spojrzał jeszcze w stronę szpetnego kucharza, wyjął z kieszeni miedziaka u rzucił na ladę dziękując za pyszną zupę.
Kiedy drzwi na zewnątrz zostały wypchnięte czarny kapelusz wzbił się w powietrze, by po chwili osiąść jak dwupłatowiec na brudnej kałuży. Zwariowana pogoda nie dawała mu chwili wytchnienia. Kroczył odważnie przed siebie usiłując dostrzec kontury chodnika przez zmrużone oczy. Krople deszczu wydawały się być wodospadem spadającym w poprzek z wysokości. Kubek po kawie z KFC roztrzaskał się o jego nogę rozlewając kilka kropel kofeinowego napoju po nogawce. Spojrzał tylko smutno na zaprasowane w kant spodnie, po czym przycisnął mocniej kapelusz i skręcił w boczną uliczkę. Minął kościół zbudowany na styl gotycki. Mozaiki w oknach odbijały przedzierające się usilnie przez gąszcz chmur słońce. Zmrużył oczy jeszcze bardziej. Oparł się o słup ogłoszeniowy chowając się na moment przed pędzącym wiatrem. Wsadził prawą rękę w kieszeń, wyjął portfel, sprawdził czy ma jeszcze kilka drobnych na autobus. Miał. Zapinając metalową klamrę spojrzał jeszcze na zdjęcie drobnej brunetki czarującej niewinnym uśmiechem.
Przystanek autobusowy wyglądał jak miejsce schadzek whriterów z całego getta. Wymyślne malunki szpecące mur budynku straszyły przypadkowych gości obietnicą śmierci. Uśmiechnął się na wspomnienie lat młodości, kiedy to pod przykryciem nocy sam zostawiał ślady farbą na tynku. Stalowy Neoplan czekał na niego pod starym drzewem, nieopodal postoju taksówek. Szedł w jego stronę ściskając w dłoni skórzany portfel. Jeszcze kilka kroków i przestanie wiać. Wyjął z portfela kilka banknotów, kupił bilet i usiadł na końcu autobusu przyklejając nos do szyby. Przemoknięte ubranie stało się bardzo ciężkie. Rozejrzał się dookoła, czy nikt na niego nie patrzy, po czym ściągnął płaszcz i sweter wieszając je na oparciu przedostatniego fotela. Krew spływała powoli po brzuchu pozostawiając na szarym podkoszulku niespieralne ścieżki. Czuł metal w piersi, który rozrywał mu mięśnie za każdym razem, gdy unosił prawą rękę w górę. Zębami rozszarpał papierową torebkę skrywającą w środku bandaż. Odchylił się w bok spoglądając w stronę drzwi wejściowych. Nikt nie wchodził do środka. Odwinął więc czerwony opatrunek sycząc z bólu. Krew trysnęła z rany wprost na oparcie. Docisnął gazę do piersi i szybko zaczął rozwijać bandaż dookoła talii. Droga do Kansas miała trwać kilkanaście godzin. Nie wiedział czy wytrzyma, bo kula tkwiła bardzo głęboko. Wyjął z kieszeni mokrego płaszcza paczkę Ketonalu. Wsadził w usta trzy tabletki, odkręcił niebieską zakrętkę i wlał w siebie kilka łyków niegazowanej wody. Kilka chwil później świat zaczął wirować. Obraz szpetnej k***y za oknem oczekującej na nowych wsadzaczy zataczał koła. Rozsiadł się wygodnie, położył płaszcz na kolana i uśmiechając się do obnażającej wytarte stringi dziewczyny, która właśnie siadała na fotelach przed nim, zasnął.

Źródło: forumcm.net/index.php?showtopic=2534



nie wkładaj brudnych skarpet do dolnej szuflady